Humorystyczne rymy Pani Zosi Duda ☺

Grupa Emerytów dzielnicy Mierzęcice II w Białym Dunajcu u Klimka odpoczywają i przez cały czas dobry humor mają.
Przyjechali w sobotę w godzinach popołudniowych.
Wszyscy zjedli obiadokolację, dobrze zakwaterowani poszli spać, aby z samego rana panoramę Tatr podziwiać.


Ranek - dzień niedzielny od wczesnych godzin bardzo ulewny, ale nasi odważni emeryci z deszczem są zżyci.
Nie poddali się wielkiej ulewie w pelerynki szczelnie okryte na mszę dotarły dzielnie.
Trafili na święto pszczelarzy podhalańskich, msza była odprawiona w stylu góralskim. Tą góralską oprawą mocno zauroczeni, powrócili na obiad duchowo wzbogaceni.
Po drodze drobne zakupy na wieczorną imprezę zrobimy, bo wieczorem pani Marysia zaprasza na swe kolejne urodziny.
Było duzo życzeń i głośnego śpiewu. Pani Marysia bardzo zadowolona wysłuchała życzeń od rozbawionego grona.


Poniedziałek - kolejny dzień wypoczynku.
Termy w Szaflarach tłumnie odwiedzane baseny, dżakuzi chętnie przez nas oblegane. Nasm grupa mocno wymoczona wróciła do „Klimka” bardzo zadowolona.
Wcześniej Czesia nasza bystra kierowniczka pozalatwiała nam wszystko, bilety ulgowe, dojazd i odjazd z kąpieliska.


Wtorek - kolejny dzień, wyjazd na Krupówki.
Jazda pociągiem z Poronina niejednemu z nas młode lata przypomina.
Udane zakupy u górali, co niektórzy szukali góralskiej kurwicy, a skończyło się na zakupie łąckej śliwowicy.


Środa - kolejny dzień wypoczynku. Z rana trochę pochmurny, dla nas na pewno nie będzie nudny. Poranna kawa u Czesi naszej kierowniczki.
Czesia ustawia mamę i coś tam do niej gada, że tobie Anno w tym wieku tak nie wypada. A pani Andzia nasza seniorka jak nie krzyknie, mocno tupnie, że nic z tego, że zaraz jej 90-tka stuknie. Pani Anna ma w sobie tyle werwy, siły, że my młodsze możemy tego temperamentu jej tylko pozazdrościć.
Cieszymy się, że na wczasach możemy ją miło gościć.


Czwartek - wcześniejsze śniadanie, bo dalekie wycieczki mamy w planie.
I grupa na spływ Dunajca się wybiera.
II grupa jedzie zobaczyć w Nowym Targu słynne targowisko, a od Klimka wcale nie jest blisko.
I grupa bardziej przez pana Kwokę zorganizowana, wyjechała na spływ już z samego rana.
Drudzy na targowisko trafili, małe zakupy na ogromnym targu zrobili. Szybko drogę powrotną pokonali i z niecierpliwością na grupę z Dunajca czekali. Lecz turyści powrócili nieco spóźnieni, pełni zachwytu widokiem Pienin zauroczeni.
Z wczasów w Białym Dunajcu skorzystały 23 osoby, więcej jest pań, a paru mężczyzn mamy dla ozdoby.
Cała grupa bardzo zgrana i zdyscyplinowana.


Pani Anna najstarsza seniorka z panią Kazią i Małgosią współlokatorką, obie naszą Andzią się opiekują. Pod rękę się prowadzają, z powolnych spacerów wracają. Nie dość, że gościnne, to jeszcze uczynne.


A pani Danusia bardzo spokojna i opanowana znana z dobrego zachowania. Nikomu się nie narzuca i jest wzorem do naśladowania.


A Marysia i Stasiu zakochani wielce, idąc na spacery trzymają się za ręce. Pani Maria wielce zakochana, a na Krupówkach zgubiła swego pana.


A nasza Fredzia badzo spokojna i opanowana. Trzeba słuchać naszej Fredzi, jak przy stole kulturalnie do końca posiłku się siedzi.


A pani Anna Pawłowska 4 noce ma nieprzespane, zamiast tabletek na spanie połknęła na zatrzymanie. Powinna zachować dietę, ale kurczaki podjada z apetytem.


Grupa z Toporowic - 2 grzeczne siostrzyczki i Asman Stasia razem 3 kobietki, a wśród nich jeden chłop Kazik Asman, musi ich potrzebom dogodzić i zaradzić. Bardzo mi go szkoda, ale ten zadowolony, że to super przygoda.


Mamy jeszcze pana Jacka - tajemniczego i skrytego sekretarza emerytów kola. Na pewno skreślił już notatki na temat pobytu naszej gromadki. A może książkę w formie dziennika wyda, a nuż nam może się kiedyś przyda.


A pan Janek Pawłowski był bardzo zawiedziony, zapomniał aparatu i był mocno rozżalony. Ale dzisiaj sprawa się wyjaśniła. Aparat znaleziony na dnie walizki, aby pan Jan zrobił zdjęcia wszystkim


A nasza Krysia zakochana nikogo nie widzi oprócz Stefana. Dalej się kochajcie i jeden drugiemu życia nie uprzykrzajcie


Państwo Kwokowie nasza inteligencja są do tańca i do różańca. Pan Czesiu załatwi wszystko w mig, a Henia przyklaskuje i mężowi dopinguje.


A nasz elektryk Mirek z żoną Marysią mocno się kochają, za rączki mocno się trzymają, co niektórej pani serce z zazdrości pęka i niechcący na nich z ukrycia zerka.


Jeszcze muszę wspomnieć o naszej koleżance Heni. Nasza Henryka ma ręce dobrego elektronika. Rozwiązuje kazdemu problemy mobilne, dusza towarzystwa, wiecznie uśmiechnięta, służyć każdemu pomocą bardzo chętna.


A nasza Czesia bystra organizatorka o wszystko się stara, nad wszystkim panuje i wszystko dobrze organizuje.


A ja tak z boku, co tylko widziałam trochę humorystycznie i niechcący spisałam. Proszę się nie gniewać za te żartobliwe rymy i bazgroły lepiej nie potrafię, a już w tym wieku nie pójdę do szkoły.


DZIĘKUJĘ ☺

Zofia Duda

Zobacz zdjęcia »